Strona główna / Wycieczki / Dom na dachu - Szymbark
Dom na dachu - Szymbark
Trasa: Łapalice - Kartuzy - Somonino - Egiertowo - Szymbark - Gołubie - Stęzyca - Sierakowice - Lębork
Data: Array
Uczestnicy:
Zmierzamy drogą numer 211 w kierunku Kartuz. Bardzo ładne jeziora w okolicy Kartuz robię wielkie wrażenie. My musimy odnaleźć drogę na Kościerzynę albo Egiertowo. Nie bez powodu skręcamy w Kartuzach na ulicę Kościerską. Jest to droga numer 224 wiodąca do Tczewa. Mijamy miejscowość Somonino, dojeżdżamy do Egiertowa i wpadamy na 20-stkę (skręcamy w prawo). Przed nami miejscowości Starkowa Huta i Rybaki, jednakże większe wrażenie robi wieża widokowa na Wieżycy, której niestety nie mieliśmy możliwości zwiedzić. Za miejscowością Rybaki, druga droga odbijająca w prawo prowadzi do naszego celu - miejscowości Szymbark. Po przejechaniu 1,5 km docieramy do Szymbarku, wypatrujemy oznaczenie wiodące do Najdłuższej deski , Skansen budownictwa drewnianego. (po lewej stronie). Jako, że jest to długi majowy weekend można było spodziewać się dużego ruchu w tym miejscu, jednakże magnez atrakcji tego miejsca przerósł nasze oczekiwania. Rezygnujemy z dojazdu na parking i parkujemy samochód przy drodze. Przed nami trochę dłuższy spacer...
Jedna deska, domek po wichurze i biznes się kręci....

Przyznać trzeba, że infrastruktura tego miejsca jest na dobrym, wysokim poziomie. Atrakcje, które przyciągają podróżników mnożą się jak grzyby po deszczu, a to domek stojący "do góry nogami", a to znowu "jakaś" tam deska. Biznes to biznes. Dla przekory powiedzieć można, że taki skansen mógł powstać w każdej innej kaszubskiej miejscowości. Jednak pamiętajmy liczy się pomysł! Centrum Edukacji i Promocji Regionu - CEPR, tak nazywa się oficjalnie ten prywatny skansen. Został on założony parę lat temu przez Daniela Czapiewskiego. Pan Daniel jest właścicielem miejscowego tartaku. Tartaku, który staje się coraz słynny.
A więc, co mocniej przyciąga podróżników? Najdłuższa deska czy domek na dachu? Patrząc po kolejce, jaka się utworzyła do domku, nie ma żadnych wątpliwości.
Najdłuższa deska na świecie....

Przy stole tym, nie jeden chleb już jadł. Choćby dlatego, że w sąsiedztwie znajduje się punkt gastronomiczny. Dobrze, jednak przecież nikt mi nie powie i nie wmówi, że [jechaliśmy tutaj,jechaliśmy w to miejsce,} tyle kilometrów, by dojrzeć deskę z daglezji. Jednak z przeciwnej strony spoglądając na tą sytuację, żadna deska nie doczekała się takiej sławy. Co to za deska, dla której zbudowano duże pomieszczenie z innych desek? Ba, a budując nie korzystali z gwoździ!

Aby zapoznać się z historią tej deski musimy cofnąć się w czasie do pobliskiego lasu. Dawno, dawno temu wyrosła sobie w owym lesie daglezja (drzewo z rodziny sosnowatych, należące do najwyższych na świecie). Po mniej więcej 120 latach nasza daglezja urosła na wysokość 51,2 m. Niestety historia daglezji w tym miejscu się kończy, a z przeciwnej strony powiedzieć można, że się zaczyna. Daglezja została ścięta. Wraz ze swoją koroną posiadała wagę 15 ton, a sama kłoda 9 ton. W miejscowym tartaku została przerobiona na deski, a że była smukłym drzewem, najdłuższa deska mierzy 36,83 m, waży 1100 kg i 34 osoby były niezbędne do przeniesienia tej jednej deski. Deskę przecinano 9 dni po 16 godzin dziennie i zużyto do tego celu 14 pił. Nic dziwnego, że deskę spektakularnie ciął nawet były prezydent RP Lech Wałęsa. Daglezję to nie wzruszało, nas też. 12 czerwca 2002 roku rekordowa deska została wpisana do księgi rekordów Guinessa. A dzisiaj miliony ludzi podziwia ją w skansenie jako Stół noblisty im. Lecha Wałęsy. Oto, cała historia pewnego drzewa...
Podążamy przekąsić chleb ze smalcem.....
Dom Sybiraka i "Pociąg do nikąd"

Po dobrym jedzeniu kontynuujemy naszą trasę. Następnym punktem jest Dom Sybiraka. W miejscu tym słowa nie padają nazbyt często, można za to doświadczyć głębokiej refleksji, odkryć na nowo karty historii, już dawno odkryte. Na chwilę, w myślach, przenieść się w tamte czasy. Rekonstrukcje, fotografie, opisy, pomagają nam wyobrazić sobie codzienne, ciężkie funkcjonowanie, każdego dnia strach i niepewność. Nie jest to historia odległa. Syberia, miejsce zsyłek i katorgi Polaków, miejsce, w jakim wybijano im z głowy patriotyzm.

Sam dom pozostał sprowadzony z miejscowości Zapleskino w sąsiedztwie Wiercholeńska. "Podróż" ta trwała 3 miesiące, a "przesyłka" przemierzyła 8100 kilometrów. Dom posiada 240 lat.
A pociąg? Służył do transportu zesłańców. W wagonie mogło zmieścić się minimum 50 osób, przez dziurę w podłodze załatwiano potrzeby fizjologiczne. Minimum 50 osób, popatrz jak tam jest mało miejsca....

Architektura kaszubska

Kraty, kratki, krateczki... a dużo osób to fascynuje - kaszubska architektura. Jak przystało na Szwajcarię Kaszubską w skansenie nie mogło zabraknąć arcydzieł wykonanych z drewna. Aczkolwiek, są to repliki i nieco pachną świeżością, wyglądają interesująco. Możemy podziwiać replikę 300-letniego dworu Salino położonego w sąsiedztwie Wejherowa, Kaplicę Jedności Narodowej, Dom Harcerza, Kuźnię, Piec chlebowy, Muzeum Ciesielnictwa.

Szymbark Domek na dachu

W końcu dotarliśmy do największej atrakcji, ale dojrzeć wnętrze ów już sławnego domku nie dane nam było. Zauważyłem u nas niewielką psychiczną odporność w aspekcie większych kolejek do czegokolwiek. Inni , jak zresztą możemy zobaczyć na zdjęciu posiadają tej odporności sporo więcej. Jasne że tak, drogi czytelniku, jeżeli masz chęć podzielić się z nami wrażeniami z tej niecodziennej wizyty w domku to zapraszam do komentarzy. Z punktu organizacyjnego, domek jest katastrofą, wąskim gardłem itp. Podobno można telefonicznie zarezerwować wizytę w domku i ominąć kolejkę, co oczywiście rodzi konflikty pośród kolejkowego komitetu. Jakby domek pozostał normalnie postawiony to zapewne nie byłoby kłopotu....
I w tym miejscu znowu musimy użyć słowo podobno.... Podobno wizyta w domku powoduje "zaburzenie zmysłu równowagi, z trudnością stawiamy kolejne kroki". Ta... Podobno. Skoro nie weszliśmy do domku to wejdziemy do bunkra.
Bunkier, kaszubski chleb i pamiątkowe zdjęcie

Kolejna, ciekawa atrakcja, kolejna dawka historii. Rekonstrukcja bunkra tajnej organizacji wojskowej Gryf Pomorski. Jak przystało na bunkier, wąskimi i niskimi korytarzami dostajemy się do sali. Sali, która pełni funkcję dydaktyczną. Podczas zwiedzania ma w tym miejscu miejsce inscenizacja nalotu, ostrzału. Bardzo ciekawy pomysł.



Pozostaw Komentarz
Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.